Przez wiele lat herbatę pito wyłącznie w domu, w otoczeniu najbliższych. Zwyczaj picia jej poza przytulnym zaciszem domu narodził się w Chinach. Od początków VII wieku herbatę można było nabyć w wielu zajazdach, mieszczących się wzdłuż szlaków handlowych. Znane były również huczne imprezy, na których, oprócz recytowania poezji i pisania wierszy, goście mieli okazję do degustacji najrozmaitszych rodzajów herbat. Jednakże nie były to jeszcze "prawdziwe" herbaciarnie. Te powstały prawdopodobnie za czasów panowania dynastii Song. Pomieszczenia służące za pijalnie herbaty były iście królewsko urządzone. Eleganckie sale z pięknymi obrazami na ścianach, udekorowane sporą ilością kolorowych kwiatów. Żeby jeszcze bardziej uprzyjemnić gościom atmosferę, w herbaciarni cicho przygrywali muzycy. Klientom podawano wiele herbat o bardzo wyszukanych nazwach i smakach, np.: "Słodka Rosa Szczytów Meng", czy "Mgły Góry Lu". Prawdziwy rozkwit herbaciarni przypada na XVIII wiek, gdy urząd cesarza Chin objął Qinalong. Był to okres rozwoju literatury, nauki i sztuki. W tym samym czasie, w mieście Nankin działało już ponad sto herbaciarni o nazwach równie oryginalnych co nazwy herbat tam podawanych, np.: "Deszczowy Lotos" lub "Podwójna Tęcza". Herbaciarnie były wznoszone zazwyczaj nad wodą, w pięknych ogrodach, z dala od miasta i hałasu. Goście znajdowali tam cenioną ciszę i spokój. Z czasem herbaciarnie zaczęły powstawać w wielu innych chińskich miastach, np.: Pekinie, Szanghaju, czy Kantonie. W tym ostatnim pijalnie herbaty stały się tak popularne, że większość Chińczyków zaczynała dzień od filiżanki herbaty, do której właściciele dodawali zazwyczaj małe przekąski np.: kandyzowane owoce. Pomimo znacznej ilości herbaciarni w tym mieście (było ich ponad 100), nie narzekały one na brak klientów - dziennie odwiedzało ich ponad 200 tysięcy gości! Inne chińskie miasto - Chengdu, do dziś słynie z herbaciarni pod gołym niebem.
Wystrój, jak i sam wygląd herbaciarni nie był taki sam w różnych krajach. W Japonii - kraju, w którym zwyczaj picia herbaty przerodził się w sztukę, herbaciarnie nazywano "pawilonami herbacianymi". Powstawały od XVI wieku, budowano je z bambusa, w specjalnie zaprojektowanych do tego celu ogrodach. Powierzchnia pawilonu była niewielka (tylko 4,5 tatam, czyli około 9 m2) i nawiązywała do starej legendy o Buddzie Mądrości, która głosi, że w takim właśnie pomieszczeniu doznał on oświecenia. I byłoby to całkiem normalne, gdyby pominąć fakt, iż oprócz niego, w pomieszczeniu tym znajdowało się jeszcze 84 tysiące uczniów! Drzwi wejściowe do herbaciarni były tak niskie, że wchodzący goście musieli złożyć pokłon już obecnym. Samurajowie przed wejściem do pawilonu, na specjalnych stojakach, pozostawiali broń. Był to z ich strony gest zaufania i szacunku do pozostałych gości, zważywszy, że kodeks samurajski nie pozwalał im rozstawać się z mieczem. Od tamtych czasów niewiele się zmieniło. Pomieszczenie jest skromnie oświetlone. Na podłodze leżą słomiane maty. W niszy zwanej tokomo wisi namalowany tuszem ideogram lub stoją kwiaty w wazonie.
W Europie zwyczaj picia herbaty rozkwitł w Anglii i właśnie tam był najbardziej pielęgnowany. Pierwsza herbaciarnia została otwarta na początku XVIII wieku. Niestety napój ten, z powodu wysokich ceł, był bardzo drogi, przez co możliwości spróbowania go mogli dostąpić tylko najbogatsi. Susz herbaciany trzymano również w domu, ale i tu były to domy zamożnych ludzi. Herbatą częstowano tylko rodzinę, niekiedy gości. Służba dostawała fusy, które zaparzała ponownie. Aby spopularyzować ten magiczny napój, rząd angielski wprowadził specjalne talony na herbatę. Dopiero pod koniec XVIII wieku, gdy obniżono podatki herbaciane, ceny spadły, a herbata stała się ogólnodostępnym napojem.
komentarze (11) | dodaj komentarz